Z Biegiem Natury

Pierwszego lutego, zaraz po zakończeniu trzytygodniowego obozu w Zakopanem, na którym zrobiłem około 400 kilometrów, postanowiłem przetrzeć się i wystartowałem w biegu pod nazwą Z Biegiem Natury, który odbywa się w Poznaniu wokół jeziora Rusałka.

Na rozgrzewce zauważyłem, że coś jest nie tak, bo mój zegarek pokazywał mi tętno w granicach 155-160, gdzie powinien pokazywać około 140. Nie zawiesił się tylko takie było moje tętno, hmm dziwne. Czyżby stres przed pierwszym startem? Raczej nie, bo czułem się normalnie, może było to spowodowane tym, że dzień wcześniej „zjechałem z gór”.

Wiedziałem, że na starcie jest dwóch mocnych zawodników, którzy w poprzedniej edycji pobiegli w granicach 15:30, i to ich postanowiłem się trzymać. Warunki nie były dobre, całe 5 kilometrów było oblodzone. Biegłem w kolcach lekkoatletycznych, chociaż nie zawsze trzymały tak jak powinny.

zbiegiemnatury 1Ruszyliśmy, po 200 metrach zostaliśmy w trójkę. Po 500 metrach czułem, że to nie jest mój dzień, nogi miałem zmęczone, ciężko mi się oddychało, ale powiedziałem sobie, że muszę trzymać się cały czas tej dwójki. Po około 1,5 kilometra odskoczyli mi na około 20-30 metrów . Od 2,5 kilometra zwycięzca delikatnie nam uciekał, a ja cały czas utrzymywałem stratę do drugiego zawodnika. Na ostatnim kilometrze zacząłem przyspieszać i powoli doganiałem swojego rywala, niestety nie udało mi się to i na mecie zameldowałem się 2 sekundy za nim.

Uzyskałem czas 15:58 co mnie zadowalało, patrząc na to jak się czułem, jakie były warunki i jakie ciężkie treningi wykonywałem przez ostatnie 1.5 tygodnia na obozie. Po biegu przebiegłem 2 kilometry po 3:20, 3 minuty przerwy 1 kilometr w 3:18 i od razu 1 kilometr w 3:05.

Wyniki