Orlen Warsaw Marathon – 10km 31:53

Na ten start zdecydowałem się w święta wielkanocne, z racji tego że był to jedyny wolny weekend od zawodów na orientację. Start ten traktowałem jako element przygotowań do zbliżających się zawodów w Szwecji, dlatego w tym tygodniu nie odpuściłem z treningiem, a nawet trenowałem 2 razy dziennie. We wtorek biegałem 400m, w środę zakres, a w czwartek interwały.

Co do samego startu nie wiedziałem na jaki czas mnie stać. Wcześniej moja życiówka wynosiła 33:19 na nie atestowanej trasie. Temperatura tego dnia była idealna do biegania, niestety nie można powiedzieć tego o wietrze, który cały czas mocno wiał. Sama trasa też nie wydawała się za szybka, bo na drugim kilometrze było wzniesienie o nachyleniu 5% i długości 700m. Pod koniec trasy były jeszcze dwa mniejsze podbiegi, które jednak mocno było czuć.

Na starcie ustawiłem się w trzeciej linii, z zamiarem pobiegnięcia poniżej 32’. Po 5 kilometrze chciałem zobaczyć czas poniżej 16’, i to się udało, bo miałem 15:43. Wtedy się wystraszyłem, że biegnę za szybko i mogę nie wytrzymać do końca, ale czułem się dobrze i biegłem w licznej grupie, co powodowało, że nie zwolniłem tempa. Na 7 kilometrze zaczęło się „szarpanie” i udawało mi się trzymać grupę, ale na 7,5 kilometrze stwierdziłem że tempo jest za mocne i odpuściłem, i to był błąd bo grupa uciekła tylko na ok 15-20 metrów. Na nieszczęście od 6-9 kilometra bardzo mocno wiało i musiałem ten dystans pokonać sam. Próbowałem doskoczyć do grupki przede mną, ale było to już niemożliwe. Od 8 kilometra zacząłem przeliczać czy złamie 32’. Na długim finiszu wiedziałem już że stanie się to faktem i pierwszy raz w życiu złamię upragnione 32’. Bieg ukończyłem z czasem 31:53 i zajmując 29 miejsce. Teraz też wiem, że na szybszej trasie jestem w stanie pobiec w granicach 31:30.

Wyniki

orlen_mor13d_01_pbl_20130421_101523 OrlenMaraton2013_0348